Napisane przez: Jędz@ | 1 kwietnia 2011

Zielona wyspa

Jest tak: siedzę sobie w gościnie u Dobrej Kobiety na zielonej wyspie. Jest wietrznie oraz okresowo pada. Prawda, że dziwne?
Jestem niczem królowa obwożona po okolicznych zabytkach, klifach i plażach, jak również centrach handlowych w celu doznania doznań. Szukamy kota dla Li. Jak już wrócę, to napiszę więcej. Bo na razie muszę lecieć 🙂 No to baj baj!

Jędza

Update:

Kot dla Li zajmie mi pół walizki. Ciekawe gdzie spakuję buty dla córki.

Reklamy

Responses

  1. Kota dla Li wybrałyśmy wspólnie, jest cudowny, Li na pewno się spodoba, bo innej opcji nie ma :).
    Szkoda, że ten czas tak szybko płynie :(. Jędzulka nas opuszcza, będziemy tęsknić za tą cudowną kobietą.
    Jędzo, trzymam Cię za słowo, że jeszcze nas na pewno odwiedzisz! Pamiętaj, u nas zawsze będziesz mile widzianym gościem! Cieszę się ogromnie, że los pozwolił nam spotkać się i poznać bliżej. Jędza to zajebista babka!!! 🙂

  2. Jędza, Twój powrót będzie jednak konieczny :). Zostawiłaś kapciuszki (celowo), sweterek i ładowarkę do komórki :). Muszę jeszcze sfotografować Twoje kwiatuszki póki nie zwiędły, też zostały ;-). Ususzę je na pamiątkę hahaha. Pozytywnie zakręcona kobieta z Ciebie :).
    Kochana, nikt nam nie odbierze tych cudownych i zabawnych chwil jakie wspólnie spędziliśmy…te wieczorne spacerki brzegiem oceanu z Twoim śpiewem i wspólnym śmiechem.
    „-how many children do You have?
    – moment, let me count… one, two, three, four. Oooo four :P”

    „Whats your name?
    -Jola
    -how?
    -Jola
    -how?
    hmmm… Jolanda!!!
    -aaaaa Jolanda :)”

  3. To pomówienia są.
    nie jestem miła, a tym bardziej sympatyczna.
    jestem Jędzowata

  4. A gdzie mamoń?

  5. Droga Olu odpowiadając na twe pytanie, śpieszę poinformować Cię, że Inż. Mamoń (czyli ja) nigdy się nie gubi i zwyczajowo, od lat kilkudziesięciu znajduje się TU. Coponiektóre elementy otoczenia zmieniają swoje położenie w sposób bardziej lub mniej oczekiwany, napędzane odwiecznymi siłami natury, czy też kierowane podszeptami elementów wywrotowych. Ja jednak pozostaję niezmiennie tu, jako ta opoka. Ostatnio postanowiłem okiełznać nieco moje zapędy dotyczące aktywności, i w pobożnej niemal zadumie pokornie obserwować otaczający mnie Świat. A w Świecie dzieje się Panie oj dzieje.
    Jeśli chodzi o politykę wypowiadać się nie ma co, bo nawet w najlepszych moich czasach nie byłem w stanie wypić tyle żeby wspiąć się na wyżyny pozwalające zrozumieć kto z kim i po co. Nie to żebym pijał mało bo dla powiedzmy takiego obywatela powiedzmy Francji dawka przyjmowana jednorazowo przeze mnie w sprzyjających okolicznościach (np. imieniny Henryka uznać należy za okoliczności nader sprzyjające) była by uznana za śmiertelną i przekraczająca kilkukrotnie wartości progowe.
    Jeśli chodzi o świat kultury również nie powinno się go komentować, albowiem przekaz serwowany przez różnego rodzaju realiti szołz jest na tyle jednoznaczny że co by człowiek nie powiedział i tak byłoby nie na miejscu.
    Ja odrobinę pogubiony, postanowiłem cieszyć się życiem oraz świętować w cichości życia prywatnego. A że jestem konsekwentny, jak Komornik Rewiru II (którego tradycyjnie pozdrawiam i śle wyrazy uszanowania dla małżonki) jak postanowiłem tak czynię. Cieszenie się życiem idzie mi nader łatwo bo idzie wiosna i wszystko wkoło jest coraz to piękniejsze bardziej nęcące. Milo jest wyjść z domu i sycić bławatne oczęta. Co do świętowanie już lekko nie jest bo należy szukać okazji. Ja osobiście zacząłem od Id…, czy jak kto woli Idów, Marcowych. Znamienity dzień w historii współczesnego świata przez niektórych zapomniany, powinien być przecież ogromnym świętem zarówno dla przełożonych jak i podwładnych (dla jednych jako ostrzeżenie, ze na wazelinie można się poślizgnąć , dla drugich jako dowód na to ze najwrednieszy Szef może się potknąć na nóż… np. dwadzieścia razy). Następnie postanowiłem świętować Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Niestety Koledzy Inżynierowie podchwycili pomysł w lot i tak na uwznioślaniu wielowiekowego braterstwa Narodów jakoś nam zleciało. Teraz zaczynam przymierzać się do obchodów Ogni Beltanu. W związku z tym poszukuję innych chętnych, koniecznie płci przeciwnej gotowych na pobożne przywracanie odwiecznej tradycji tego święta.
    Radośnie przekładając kartki w kalendarzu – pozdrawiam

  6. Mamoń, Mamoniek, jest!:-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: