Jeden taki mi kazał pisać. Już niech piszę, natychmiast! A najlepiej o tym, na czym się znam najlepiej. No to po krótkiej chwili wahania, a raczej dość długiej, bo w końcu powszechnie wiadomo, że znam się na WSZYSTKIM, padło na żądze i pokusy. No bo w końcu cóż napędza nasze życie, cóż dodaje mu smaku pieprzu, co sprawia, że wstajemy rano, drapiemy się po tyłku i idziemy się golić itd, zamiast spać do południa? No wiadomo. Pcha nas ciągła potrzeba ulegania pokusom i zaspokajania żądz wszelakich, a na to trzeba zarobić. Nie ma lekko.Wszędzie dookoła czyha pokusa goła. Świat jest pełen drzemiących żądz, a środki płatnicze nie rosną na drzewach. Takie golonko weźmy, z chrzanem, albo schabowy na pół talerza, albo lody bakaliowe z polewą czekoladową… Poza tym, że kuszą, to od dawna wiadomo, a amerykańscy uczeni dowiedli, że czekolada jest niezbędna do życia. Jak tlen. A polscy uczeni dowiedli, że golonko i schabowy.
Plan był taki: dzieci szt.2 oddalają się z domu rodzinnego gdziebądź, a zapracowana matka i zapracowany ojciec wezmą się w końcu i zakończą nie tak dawno rozpoczęty remont.
Realizacja natomiast napotyka na liczne przeszkody, wertepy i nieprzewidziane okoliczności, czyli właśnie na owe żądze wspomniane. Oraz pokusy. Po odbębnieniu obowiązków zawodowych, następuje powrót do domu, a tu nieodmiennie od wielu dni rzuca się na nas straszna żądza drzemania. Następnie zza pilota od TV, niczym hydra swój łeb wystawia pokusa obejrzenia filmu/meczu/programu kulinarnego. Na nic się zdaje tego łba utrącanie, odrasta pokraka, czasami przybierając postać kolejnej drzemki, bądź niespiecznego przeglądania Naj, czy innej Pani Domu. A remont wiadomo, kiedyś się sam skończy. Jeszcze mamy czas!
Potrafimy oprzeć się wszystkiemu, z wyjątkiem pokusy, całkiem jak ten znany Oskar o orientacji ostatnio tak popularnej.
Zatem nie będę walczyć z naturą, a pogrążę się do reszty w tym moim rozpustnym żywiole, a jak mi przejdzie, to Wam opowiem.
Albo nie.
Jędz@
I po co ja tu wlazłam..
pęknę z zazdrości.
Przez: sofijkaa w 9 lipiec 2009
o 20:36
Nie pękaj mała! trza być twardym a nie miętkim! Choć w sumie, to sama sobie zazdroszczę.
Przez: Jędz@ w 9 lipiec 2009
o 21:16
Ale jak można mieć remont co lato, hę?
Przez: sensitive w 10 lipiec 2009
o 9:47
Sensi, no właśnie, przecież te podłogi moga jeszcze poczekać, co nie?
Przez: Jędz@ w 10 lipiec 2009
o 9:53
no ba.. one nie mogą być bez przerwy męczone, się zniszczą
Przez: sensitive w 10 lipiec 2009
o 9:59
Zosiu, a czego to mam zazdrościć Jędzy? bo nie wiem.. mięska czy lodów? hehe
Przez: sensitive w 10 lipiec 2009
o 10:05
Tak Sensuś, zniszczą się, a potem zaś je trzeba będzie remontować. A Zośka to mi zazdrości, że dzieci pojechały w świat. Sama widziałam, usiłowała swoje wcisnąć komuś na allegro, nawet niezły pi ar przy tym zrobiła, ale jakoś nie idą
)))
Przez: Jędz@ w 10 lipiec 2009
o 18:23
nie złość mnie Jędzuś tym allegro :/ właśnie kurtkę sę przegrałam.. w sensie, mnie przelicytowaaaaliii ;( buuuu
Przez: sensi w 10 lipiec 2009
o 21:46
Łoooo.. ale jestem robalem… kleszcz toto czycuś? hmmm i ma ogonek
Przez: sensi w 10 lipiec 2009
o 21:48
Z tymi żądzami to jest dość dziwnie. Wiadomo że je się posiada. No i walczy się z nimi. Człowiek opętany żądzami niczym konopnym sznurem (o już się zaczyna… konopie ech) zaczyna się wić aby nie pokazać słabości charakteru i żeby ludziska nie gadały ze człowiekowi w głowie tyko jedno (no góra cztery). Walczy się zazwyczaj jak lew i przegrywa niczym mrówka. No bo jak nie zjeść czekolady z migdałami. Czy ktokolwiek nie pozbawiony instynktu samozachowawczego odmówi szarlotce z bitą śmietana i lodami bakaliowymi?? Ale żądze podnoszące do nierozsądnych wartości poziom cukru oraz „złego cholesterolu” to mały Pikuś. Rzec można nie pozostawiają żadnych śladów oprócz zmniejszenia światła w tętnicach.
Gorsze nieco są żądze związane z bliźnimi, no bo kto nie miał przynajmniej raz w życiu ochoty przejechać sąsiadowi kluczykiem po lakierze jego nowej fury. Bo łachmyta kupuje 16-stoletniego opla w Reichu i od razu Panisko… wydaje mu się że może zastawiać nabyte jeszcze za talony wytwory socjalistycznej myśli motoryzacyjnej przeznaczone dla młodych małżeństw lub niewielkich rodzin w sensie Fiat 126p (kolor pomarańcza po oprysku DDT). Kto przynajmniej raz nie popatrzył łapczywie przekrwionemi oczyskami ma falujące biodra sąsiadki wybierającej się na trzecią randkę i nie przełknął śliny…Niechaj pierwszy rzuci kamień.
Ale i to nie jest najgorsze… bo sąsiad zawiezie samochód do lakiernika i zamaskuje niewielką rysę od przedniego lewego błotnika do tylnego prawego kierunkowskazu z wzorem a’la późny Picasso na masce silnika. Sąsiadka na nasz samczy pomruk wysycony testosteronem, i odgłos przełykania nadmiaru śliny zareaguje zwyczajowym: „Panie sąsiedzie no co też pan”.
Najgorsze są żądze których nigdy nie zaspokoimy… Takie podłe nachodzące raz na jakiś czas… żeby wsadzić ręce w kieszenie obdartych dżinsów i iść powłóczyć się bez celu z kumplami z podstawówki. Może ukraść sąsiadowi z sadu kilka jabłek… kupić paczkę „Zefirów” za drobne podebrana ojcu z portmonetki i jechać na cały dzień na “Glinianki”. I co zrobić kiedy dżinsy się nie dopinają, „Zefirów” już nie produkują, na miejscu „Glinianek” stoi Aquapark w którym niestety wymagają kąpielówek, a kolegów z podstawówki spotyka się w kolejce do kardiologa, i nawet pogadać nie można bo są zaintubowani.
Tocząc walkę niczym bohater tragiczny pozdrawiam
Przez: Inż. Mamoń w 13 lipiec 2009
o 10:09
no nie mówicie, że kolejna będzie pisać o dzieciach, porządkach i wypiekach! Chryste panie.
Przez: szatniara w 13 lipiec 2009
o 14:15
Drzemka, o tym marzę i śnię.
Byle do piątku:-)
Przez: Sadoq w 14 lipiec 2009
o 14:56
no i mnie namówiła
(Jędza. Na remont podłogi) :/
Przez: sensitive w 16 lipiec 2009
o 13:41