Napisane przez: Jędz@ | 9 lipiec 2009

Drzemiące żądze.

Jeden taki mi kazał pisać. Już niech piszę, natychmiast! A najlepiej o tym, na czym się znam najlepiej. No to po krótkiej chwili wahania, a raczej dość długiej, bo w końcu powszechnie wiadomo, że znam się na WSZYSTKIM, padło na żądze i pokusy. No bo w końcu cóż napędza nasze życie, cóż dodaje mu smaku pieprzu, co sprawia, że wstajemy rano, drapiemy się po tyłku i idziemy się golić itd, zamiast spać do południa? No wiadomo. Pcha nas ciągła potrzeba ulegania pokusom i zaspokajania żądz wszelakich, a na to trzeba zarobić. Nie ma lekko.Wszędzie dookoła czyha pokusa goła. Świat jest pełen drzemiących żądz, a środki płatnicze nie rosną na drzewach. Takie golonko weźmy, z chrzanem, albo schabowy na pół talerza, albo lody bakaliowe z polewą czekoladową… Poza tym, że kuszą, to od dawna wiadomo, a amerykańscy uczeni dowiedli, że czekolada jest niezbędna do życia. Jak tlen. A polscy uczeni dowiedli, że golonko i schabowy.

Plan był taki: dzieci szt.2 oddalają się z domu rodzinnego gdziebądź, a zapracowana matka i zapracowany ojciec wezmą się w końcu i zakończą nie tak dawno rozpoczęty remont.
Realizacja natomiast napotyka na liczne przeszkody, wertepy i nieprzewidziane okoliczności, czyli właśnie na owe żądze wspomniane. Oraz pokusy. Po odbębnieniu obowiązków zawodowych, następuje powrót do domu, a tu nieodmiennie od wielu dni rzuca się na nas straszna żądza drzemania. Następnie zza pilota od TV, niczym hydra swój łeb wystawia pokusa obejrzenia filmu/meczu/programu kulinarnego. Na nic się zdaje tego łba utrącanie, odrasta pokraka, czasami przybierając postać kolejnej drzemki, bądź niespiecznego przeglądania Naj, czy innej Pani Domu. A remont wiadomo, kiedyś się sam skończy. Jeszcze mamy czas!
Potrafimy oprzeć się wszystkiemu, z wyjątkiem pokusy, całkiem jak ten znany Oskar o orientacji ostatnio tak popularnej.
Zatem nie będę walczyć z naturą, a pogrążę się do reszty w tym moim rozpustnym żywiole, a jak mi przejdzie, to Wam opowiem.
Albo nie.

Jędz@


Odpowiedzi

  1. I po co ja tu wlazłam..
    pęknę z zazdrości.

  2. Nie pękaj mała! trza być twardym a nie miętkim! Choć w sumie, to sama sobie zazdroszczę.

  3. Ale jak można mieć remont co lato, hę?

  4. Sensi, no właśnie, przecież te podłogi moga jeszcze poczekać, co nie?

  5. no ba.. one nie mogą być bez przerwy męczone, się zniszczą

  6. Zosiu, a czego to mam zazdrościć Jędzy? bo nie wiem.. mięska czy lodów? hehe

  7. Tak Sensuś, zniszczą się, a potem zaś je trzeba będzie remontować. A Zośka to mi zazdrości, że dzieci pojechały w świat. Sama widziałam, usiłowała swoje wcisnąć komuś na allegro, nawet niezły pi ar przy tym zrobiła, ale jakoś nie idą :) )))

  8. nie złość mnie Jędzuś tym allegro :/ właśnie kurtkę sę przegrałam.. w sensie, mnie przelicytowaaaaliii ;( buuuu

  9. Łoooo.. ale jestem robalem… kleszcz toto czycuś? hmmm i ma ogonek :D

  10. Z tymi żądzami to jest dość dziwnie. Wiadomo że je się posiada. No i walczy się z nimi. Człowiek opętany żądzami niczym konopnym sznurem (o już się zaczyna… konopie ech) zaczyna się wić aby nie pokazać słabości charakteru i żeby ludziska nie gadały ze człowiekowi w głowie tyko jedno (no góra cztery). Walczy się zazwyczaj jak lew i przegrywa niczym mrówka. No bo jak nie zjeść czekolady z migdałami. Czy ktokolwiek nie pozbawiony instynktu samozachowawczego odmówi szarlotce z bitą śmietana i lodami bakaliowymi?? Ale żądze podnoszące do nierozsądnych wartości poziom cukru oraz „złego cholesterolu” to mały Pikuś. Rzec można nie pozostawiają żadnych śladów oprócz zmniejszenia światła w tętnicach.
    Gorsze nieco są żądze związane z bliźnimi, no bo kto nie miał przynajmniej raz w życiu ochoty przejechać sąsiadowi kluczykiem po lakierze jego nowej fury. Bo łachmyta kupuje 16-stoletniego opla w Reichu i od razu Panisko… wydaje mu się że może zastawiać nabyte jeszcze za talony wytwory socjalistycznej myśli motoryzacyjnej przeznaczone dla młodych małżeństw lub niewielkich rodzin w sensie Fiat 126p (kolor pomarańcza po oprysku DDT). Kto przynajmniej raz nie popatrzył łapczywie przekrwionemi oczyskami ma falujące biodra sąsiadki wybierającej się na trzecią randkę i nie przełknął śliny…Niechaj pierwszy rzuci kamień.
    Ale i to nie jest najgorsze… bo sąsiad zawiezie samochód do lakiernika i zamaskuje niewielką rysę od przedniego lewego błotnika do tylnego prawego kierunkowskazu z wzorem a’la późny Picasso na masce silnika. Sąsiadka na nasz samczy pomruk wysycony testosteronem, i odgłos przełykania nadmiaru śliny zareaguje zwyczajowym: „Panie sąsiedzie no co też pan”.
    Najgorsze są żądze których nigdy nie zaspokoimy… Takie podłe nachodzące raz na jakiś czas… żeby wsadzić ręce w kieszenie obdartych dżinsów i iść powłóczyć się bez celu z kumplami z podstawówki. Może ukraść sąsiadowi z sadu kilka jabłek… kupić paczkę „Zefirów” za drobne podebrana ojcu z portmonetki i jechać na cały dzień na “Glinianki”. I co zrobić kiedy dżinsy się nie dopinają, „Zefirów” już nie produkują, na miejscu „Glinianek” stoi Aquapark w którym niestety wymagają kąpielówek, a kolegów z podstawówki spotyka się w kolejce do kardiologa, i nawet pogadać nie można bo są zaintubowani.
    Tocząc walkę niczym bohater tragiczny pozdrawiam

  11. no nie mówicie, że kolejna będzie pisać o dzieciach, porządkach i wypiekach! Chryste panie.

  12. Drzemka, o tym marzę i śnię.
    Byle do piątku:-)

  13. no i mnie namówiła :) (Jędza. Na remont podłogi) :/


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie